niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 1 "Nigdy nie będzie twoja"


Każdy prze­cież początek to tyl­ko ciąg dal­szy, 
a księga zdarzeń zaw­sze ot­warta w połowie. 
 W. Szymborska

Było ciepło, choć dochodziło dopiero szósta rano. Obudziłam się, podniosłam z łóżka i spojrzałam na kufer stojący w kącie. Tak, kolejny rok w Hogwarcie.
Usiadłam na parapecie i podziwiałam ostatni raz miejski krajobraz, który zaraz miałam opuścić.
Wszystko co działo się dalej, zdawało się być zupełnym przeciwieństwem monotonii każdego letniego dnia w moim rodzinnym domu, przez co byłam okropnie szczęśliwa, ale widząc gorzkie miny moich rodziców, przyjęłam na twarz obojętną maską.
Nowy rok w Hogwarcie, ot mi coś wspaniałego...
Usiedliśmy do śniadania, moja mama rozmawiała z Thomasem o jakimś nowym polityku w jakiejśtam partii.
Zajęłam się tostem, a mój wzrok padł na puste krzesło obok mnie.
-Gdzie Petunia?- zapytałam lekko zdziwiona.
-Śpi, kochanie...- powiedziała mama, nagle zainteresowana jakimś artykułem w gazecie.
-To znaczy, że... nie przyjdzie ?
Tato, potarł ręką o czoło i odparł:
-Może to nawet i lepiej. Nie będzie pożegnań z kłótniami.
Odwróciłam wzrok by nie widzieli moich zaszklonych oczu, a oni zgodnie zajęli się rozmową.
Czego więcej mogłam się spodziewać ?
Na peron przybyliśmy przed jedynastą. Odwróciłam się do rodziców i szybko pożegnałam się, bez większych rozczuleń. Czułam się lekko urażona, że nie chcieli nawet obudzić Petunii, że udawali iż nic się nie stało.
-Leć kochanie, bo pociąg odjedzie bez ciebie ! - zawołał tato.
-Pa ! - zawołałam i wsiadłam szybko do pociągu.
Gdzie jest Lizzy? Szłam korytarzem zaglądając do przedziałów. W pociągu było już mnóstwo uczniów, zauważyłam Carleen Thomas, chodziłam z nią do Gryffindoru do tej samej klasy, dalej pewien zakręcony czwartoklasista, który zawsze nosił śmieszne ubrania - Tommy Avers, paczka  Nicka Rovella, który był na siódmym roku w Ravenclaw. Lizzy stwierdziła, kiedyś, że Nick często się na mnie gapi. Wtedy ja też zaczęłam się na niego gapić. I tak się poznaliśmy.
Pomachał mi ręką, na co mu tym samym odpowiedziałam i poszłam dalej.
-Lizzy, gdzie jesteś ? - mruknęłam do siebie cicho.
-Szukasz swojej koleżanki ?- usłyszałam głos, który zdołałam przez ostatnie lata tak znienawidzić.
-Tak, Potter, a ty mi w tym przeszkadzasz, więc jakbyś mógł zejdź mi z drogi - warknęłam.
James podrósł przez to lato, był teraz tak wysoki, że Lily wydawało się, że jeszcze bardziej patrzy na nią z góry, z tą Potterowską wyższością. Zmierzwił sobie włosy, w ten dla niego typowy sposób, robiąc z nich okropny bałagan, poprawił okulary i oparł się ręką o ścianę zupełnie zagradzając mi drogę.
-Jeśli mnie po prosić, to może cię przepuszczę.
-Może ? - prychnęłam jak wściekła kotka.
Nagle zza pleców wyskoczył Syriusz, równie wysoki chłopak, o lekko wysuniętej szczęce, trochę dłuższych włosach od Pottera i tym wrodzonym stylem. Oparł się ręką tak, jakby chciał pokazać, że jest solidarny z Jamesem.
-Ooo, jeszcze nie wyjechaliśmy, a już kłótnie. Świetnie było wrócić do tego klimatu! Kłótnie, przekomarzanie się, miłość, nienawiść - począł żywo gestykulować.
-Daj spokój, Black. Co do was, zgadzam się z ostatnim - tak nienawidzę was, myślę, że mamy to już ustalone. Teraz żegnam panów !
I bezczelnie przepchałam się przez nich i ruszyłam dalej.
-Evans !
Nie odpowiedziałam, nie odwróciłam się .
-Evans, mam do ciebie tylko jedno pytanie ! Proszę, daj mi szansę, wiem jak bardzo mnie nie znosisz.
No tak, nie znoszę cię - pomyślałam, ale odwróciłam się.
On zmierzwił sobie włosy i powiedział tylko:
-Evans... umówisz się ze mną?
Brwi powędrowały mi do góry i odeszłam. Usłyszałam ryk Syriusza i jego słowa:
-Ona nigdy nie będzie twoja, stary. Nigdy ! 

***
W końcu znalazłam Lizzy,  Olivię i  April. To moje trzy najukochańsze przyjaciółki. Każda z nich była inna, każda miała w sobie coś oryginalnego, ale razem tworzyłyśmy zgarną paczkę.
Lizzy miała ciemne długie włosy, długą grzywkę i piwne oczy. Smukła, wysoka, była naprawdę ładna. Chodziła z Oscarem Blue, jednym z pałkarzy Puchonów. Olivia miała kręcone włosy, jasną karnacje, nosiła często mnóstwo wisiorków i była bardzo zapominalska, więc ręce zawsze miała popisane markerem. Chłopcy ją uwielbiali, sama Olivia nie wiedziała do końca dlaczego... A może nie pamiętała dlaczego ? Fakt była bardzo ładna, umiała się dobrze ubrać, ludzi śmieszyły tylko napisy na rękach. Poza tym była bardzo wesoła i pogodna.
- Nie musiałam sobie zapisać, żeby cię wycałować ! -zawołała gdy weszłam do przedziału i mnie przytuliła.
April była dość niska, miała długie blond włosy, pochodziła z dość ekstrawaganckiej rodziny, była jednak cicha i nieśmiała. Strasznie mądra, często ludzie spierali się kto jest lepszy ja czy ona, ja wolałam jednak nie porównywać się do niej, ani odwrotnie. Nie kłóciłyśmy się nigdy o to.
Gdy byłyśmy w komplecie, zaczęłyśmy opowiadać sobie o naszych przeżyciach z wakacji, Lizzy była w Paryżu, April siedziała w domu, a Olivia... zapomniała gdzie była, ale zapewniała, że było świetnie.
Nie mogłam się nimi nacieszyć ! Wróciłam !
***
Do zamku dotarliśmy wieczorem, wszyscy wyszli z  pociągu i zmierzali do powozów. Zauważył nas Hagrid i krzyknął:
-Lily, Lizzy, Livka, April !Jak leci ?
-Świetnie Hagridzie! Nowy rok ! To już przedostatni raz w tym pociągu... w tej szkole.
Hagrid uśmiechnął się dobrodusznie i powiedział :
-Wpadnijcie na herbatkę!
Zapewniłyśmy, że tak zrobimy.
Gdy wsiadałyśmy do powozów, usłyszeliśmy :
-Hej Olivioo ! Pamiętasz mnie jeszcze?
To był Syriusz, często  stroił sobie  z niej żarty.
-Tak paskudnej twarzyczki nie da się zapomnieć - odpowiedziała pierwsza Lizzy, a Olivia przytaknęła, na co wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
Wsiedli do powozu za nami, wszyscy Huncwoci - Syriusz, James, Glizdogon i Remus. Tylko z tym ostatnim odbyłam kiedyś normalną rozmowę.
Cały czas słyszałam jak się śmieją, jak coś do nas krzyczą, ale ignorowałyśmy ich.
W końcu dojechaliśmy do zamku. Uczta była jak zwykle niesamowita. Dumbledore jak zwykle ostrzegał przed Zakazanym Lasem i prosił o przestrzeganie zasad i regulaminu szkoły, na co Huncwoci poczęli chichotać, co mnie okropnie zdenerwowało.
Gdy uczta się skończyła wyszłam sama z Sali, gdyż dziewczyny poszły się przywitać z koleżankami z Ravanclaw. Ktoś obok mnie szybko skręcił w bok.
Zobaczyłam tylko mignięcie czarnych włosów, lecz od razu go rozpoznałam.
To już rok. Bez niego.

2 komentarze:

  1. Naprawdę nie mogę się oderwać! Genialne ~Ofelia

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo !
    Jesteś jedną z moich pierwszych czytelniczek, bardzo mi miło z tego powodu !

    OdpowiedzUsuń