czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 13 " Reven"

Siedziałam na parapecie w swoim pokoju.
Było Boże Narodzenie, ale ja nie miałam ochoty siedzieć przy stole. A to wszystko przez Petunię, zrobiła się jeszcze bardziej złośliwa niż zwykle.
Kiedy usiedliśmy wczoraj wieczorem przy stole, mruknęła :
-Kim jest ten Potter ? Twój chłopak ? Jeżeli jest choć trochę stuknięty jak ty, wróżę wam piękną przyszłość.
Nie wiedziałam o co jej chodzi i skąd zna Pottera. Mama kiwnęła głową na Rivie w klatce.
-Rivia przyniosła ci list.
-Czytałaś mój list ?- krzyknęłam oburzona do Petunii.
-Nie. Ani trochę mnie to nie interesuje.
-To skąd wiesz...?
Mama pokazała mi strzępki koperty. To był wyjec ! Ciekawe co tym razem wymyślił Potter?
Wiedziałam, że robię się pewnie cała czerwona na policzkach.
-I co takiego mówił ?
-Życzył ci wesołych świąt...-powiedziała mama uśmiechając się.
-Przekazał pozdrowienia od jakiegoś Syriusza...- dodał tato, siadając obok mnie.
-Ach, no tak i mówił, że bardzo cię kocha... -zachichotała mama.
Petunia obrzuciła nas pogardliwym spojrzeniem i wyszła.
Nie zrobiło to na mnie jednak żadnego wrażenia, ani list, ani wyjście Petunii. Zajęłam się kolacją.
-Nie cieszysz się? -zapytała zdezorientowana mama.
-A z czego? To tępak, nie przejmuje się jego zaczepkami.
Mama pokręciła tylko głową.
-To takie słodkie, że ci wyznał miłość.
Odegrałam scenę wymiotowania i mama dała mi spokój.
Tak więc święta powoli mijały. Kochałam wieczory, kiedy siadałam przy kominku i rozmawiałam z tatą o magii ( jak na mugola chciał dużo wiedzieć), czasami mama się dołączała.
Petunia w ogóle nie uczestniczyła w naszych rozmowach, wolała sama siedzieć w pokoju lub wyjść na miasto ze „swoimi przyjaciółmi”. Cały czas to podkreślała, jakby chciała mi dać do zrozumienia, że ma przyjaciół ( jak pewnie myśli – w przeciwieństwie do mnie) i woli spędzać czas z nimi niż ze mną.
Szczerze mówiąc, nawet mi to odpowiadało.
Bardzo szybko upłynął wolny czas, więc w końcu nastał dzień powrotu do Hogwartu.
Mama przytuliła mnie i szepnęła do ucha:
-Trzymaj się płomyczku Pamiętaj – kochamy cię !
„Płomyczku”.Tak mnie kiedyś nazywała. Nie wiem czy ze względu na kolor włosów, czy na charakter.
Tato uśmiechnął się lekko i przekrzywił głowę. Jego ciemne włosy opadały mu elegancko na twarz, na brodzie miał lekki zarost i stwierdziłam, że wcale nie wygląda na te swoje 43 lata.
-Petunii nie ma ?
Stanęła wtedy na schodach i uniosła dumnie brodę.
-Do zobaczenia ! - krzyknęłam do niej.
Nie odpowiedziała.
Odwróciłam się na pięcie i pośpiesznie wyszłam z domu. Było bardzo zimno, mróz szczypał mnie w uszy... Razem z tatą szybko schowaliśmy się w aucie i wyjechaliśmy do Londynu...
Po kilkugodzinnej jeździe, dojechaliśmy do Londynu. Tato zatrzymał się parkingu, niedaleko Dziurawego Kotła ( o czym on nie do końca wiedział ) i powiedział:
-Jesteśmy ! Poradzisz sobie, czy mam cię odprowadzić?
-Spokojnie, nie zgubię się. Znam to miejsce...
Wyszliśmy z samochodu, a on wyciągnął moją torbę.
-Uważaj na siebie, Lily.
-Oczywiście, tato. Opiekuj się mamą i Tunią...
Przytulił mnie, a ja odwróciłam się i odeszłam. Czułam jak odprowadza mnie wzrokiem.
Ogólnie było bardzo wcześnie, więc postanowiłam zajść na ulicę Pokątną. Potem wejdę do jakiegoś publicznego kominka i za pomocą proszku Fiuu przetransportuję się pod King's Cross. Doszłam do Dziurawego Kotła, przywitałam się i poszłam pod mur.
Rozpoznałam cegiełki i postukałam w nie różdżką. Mur począł rozsuwać się przede mną.
Na ulicy Pokątnej było mało ludzi, było zimno i padał śnieg, więc większość pochowała się pewnie w sklepach. Szłam i rozglądałam się dookoła. Podziwiałam wystawy sklepowe, zatrzymałam się nawet by obejrzeć nowy model miótł... Idąc nagle usłyszałam trzask za sobą.
Odwróciłam się, ale nie zauważyłam nikogo za mną. Musiałam się przesłyszeć... Szłam dalej, spokojnie i na luzie. Doszłam do Madame Malkin i stanęłam podziwiając nowe szaty na wystawie.
W ten ktoś szarpnął mnie znienacka i porwał w ciasną, boczną uliczkę.
Był to nieznany mi mężczyzna, w ciemnych szatach. Miał krótkie włosy i kilka blizn nas szyi.
Przygwoździł mnie do ściany i złapał za szyję.
-Ruda... złapałem cię w końcu.
Chciałam coś powiedzieć, ale nie byłam wstanie wydobyć z siebie głosu. Zaczęłam się szarpać, chciałam złapać za różdżkę w kieszeni, ale krępował mi dłonie.
Mężczyzna wyglądał na 30 lat. Jego niebieskie tęczówki wpatrywały się we mnie szaleńczo.
Chciałam krzyknąć „ pomocy” ale złapał mnie za buzię. Drugą dłonią wyciągnął różdżkę i przytknął mi ją boleśnie do ciała.
-Ciii... Nadasz się do nas, mamy bardzo mały kobiet.
Do „ nas” ? Jakich nas ?
Nagle zauważyłam mroczny znak na jego ręce, gdyż podwinął mu się rękaw. Przerażona uciszyłam się...
-Boisz się kotku ? Spokojnie... Jeśli tylko zechcesz się do nas przyłączyć, Lily, nic ci się nie stanie. Nie stanie się ani tobie, ani twoim mugolskim rodzicom.
Moje serce zamarło. Skąd znał moje imię, skąd znał moich rodziców ? Zabrał dłoń z moich ust i uśmiechnął się krzywo, na co ja się wzdrygnęłam.
-Twoi mugole za bardzo pchają się do naszego świata. I muszą zostać za to ukarani.
-Oni nic nie zrobili ! Puść mnie – wrzasnęłam.
On uderzył mnie w twarz, przytknął mi różdżkę do szyi i szepnął:
-Opanuj się, rudzielcu, bo źle na tym skończysz.
-Reven ! - ktoś krzyknął z oddali.
To był mój moment ! Jego uwagę na ułamek sekundy zajęła zbliżająca się osoba, a ja świetnie to wykorzystałam. Odepchnęłam go z całej siły, wyjęłam różdżkę i rzuciłam Drętwotę.
Zaczęłam uciekać, czułam, że tracę dech w piersiach. Nie byłam pewna, czy trafiłam w Śmierciożercę. Zacisnęłam rękę na różdżce i pędziłam przed siebie.
Na uliczce było już więcej osób, odwróciłam się by zobaczyć, czy Reven mnie goni, kiedy wpadłam na kogoś z impetem.
-Lily?
To był Potter. Mało co się nie wywróciłam, ale przytrzymał mnie.
Nie byłam wstanie nic powiedzieć, z trudem łapałam oddech i trzymałam go kurczowo za rękę.
-Muszę uciekać ! - powiedziałam.
Zobaczyłam, że marszczy brwi w zdziwieniu. Nagle on zauważył kogoś za mną. Odwróciłam się i zauważyłam Śmierciożercę idącego w naszą stronę.
Potter zachowywał się jakby go rozpoznał. Złapał mnie za rękę i zasłonił mnie sobą.
Śmierciożerca podchodził bliżej i bliżej. Ludzie dookoła nas nie bardzo zdawali sobie sprawy kto to jest.
Czułam jak Potter napina mięśnie, jego uścisk dłoni zrobił się silniejszy, a ja wbiłam mu w nią poznokcie. Zauważyłam, że wyjął różdżkę.
Reven stanął w sporej odległości od nas. Nie podchodził dalej. Ktoś go wołał, ale on zdawał się nie zwracać na to uwagi.
Podniósł różdżkę, a ja poczułam, że robi mi się słabo. On jednak nie rzucił nią zaklęcia, tylko przejechał sobie różdżką po szyi.
Wiedzieliśmy jak odczytać ten znak. Od razu po tym, zniknął i wraz z nim wszyscy inni Śmierciożercy, którzy zdołali się wcześniej wtopić w tłum.
Nie byłam wstanie tego zrozumieć, czułam jak drżę i to bynajmniej nie z zimna.
-Chodź...-Potter pociągnął mnie za sobą.
Nie wiem gdzie szliśmy, nie wiem co się działo... To wszystko było jak we śnie.
Pragnęłam jednak jak najszybciej się stąd wydostać. Co chwilę odwracałam się, upewniając się, że nikt nas nie śledzi.
Nie wiem jak, ale po chwili znaleźliśmy się w jakimś budynku. Z jednego pokoju wyszedł Syriusz.
-Eeeevans ? Co ty tu robisz? -zapytał zdziwiony.
Zauważyłam tylko jak Potter kiwa lekko głową i powiedział:
-Już późno, jeśli się nie pośpieszymy pociąg nam ucieknie.
Syriusz położył jakiś stary kapeć na stole i mruknął:
-Jeszcze 20 sekund...
Dopiero zorientowałam się, że cały czas trzymam Pottera za rękę. Puściłam go i stanęłam obok Syriusza przy stole. On począł odliczać...
-TERAZ ! - krzyknął.
Wszyscy dotknęliśmy świstoklika i przenieśliśmy się pod dworzec King's Cross. Szłam za nimi, nie patrząc na drogę. Słyszałam, że Potter opowiada cicho dla Blacka co się stało.
W końcu doszliśmy do peronu 9 i 3/4 i przeszliśmy przez barierkę. W ostatniej chwili wskoczyliśmy do pociągu.
Najpierw chciałam poszukać Lizzy, ale pomyślałam sobie, że nie będę wstanie jej tego opowiedzieć, a na pewno zapyta co ze mną nie tak.
W końcu Syriusz znalazł jakiś wolny przedział i rozsunął drzwi. Przepuścili mnie, a ja rzuciłam torbę na ziemię i usiadłam przy oknie.
Usiedli naprzeciwko mnie.
-Lily... - odwróciłam wzrok od okna – pociąg ruszył.
-Co ? -warknęłam.
-Znasz tego Śmierciożercę ? - zapytał Potter.
Wydawał się być lekko zmęczony, przeczesał ręką włosy i oparł się o siedzenie. Syriusz usiadł obok niego i także wpatrywał się we mnie.
-Nie... Widziałam go pierwszy raz w życiu.
-Dlaczego więc cię zaatakował? - zapytał Black.
Przełknęłam głośno ślinę na wspomnienie jego bliskości, jego słów...
-Powiedział... że moi rodzice wtrącają się w nasz świat...
Chłopcy rzucili sobie szybkie spojrzenie.
-O co chodzi? Znacie go?
-To Reven, jest Śmierciożercą ... Znam go, gdyż... przyjaźni się z moją rodziną- mruknął cicho Black.
-Twoja rodzina przyjaźni się ze Śmierciożercą? - zapytał wstrząśnięta.
-Tak jakby. Wiem kim on jest...On naprawdę Mu służy... Zrobił wiele złych rzeczy i z tego co wiem... to on zabił twoją sąsiadkę, tą mugolkę.
Schowałam twarz w dłoniach.
-Lily, czy on coś ci zrobił? - zapytał Potter, a w jego głosie naprawdę wyczułam troskę.
-Nie. Jeszcze nie. Ale co z moimi rodzicami? Śmierciożercy i...ON... nienawidzą mugoli, a ten Reven szczególnie. On wie coś o moich rodzicach, coś czego ja nie wiem... Tak bardzo się o nich boję. A co jeśli właśnie teraz jest w moim domu ? - powiedziałam drżącym głosem.
-Dojedźmy do Hogwartu – powiemy Dumbledorowi o tym ataku i poprosimy o ochronę dla twojej rodziny – Potter wydawał się być równie zmartwiony jak ja.
Nie odezwałam się, spoglądając na zmieniające się za oknem krajobrazy. Robiło się coraz ciemniej. Wiedziałam, że dziewczyny pewnie się martwią i może nawet mnie szukają.
-Muszę iść – powiedziałam wstając.
-Gdzie? -zapytali razem.
-Znaleźć Lizzy...
Syriusz wstał.
-Pójdę z tobą.
Mimo wszystko byłam mu wdzięczna. Syriusz wyszedł, a ja odwróciłam się i zrobiłam coś czego chyba nikt by się po mnie nie spodziewał.
Podleciałam pod Pottera i pocałowałam go lekko w policzek.
-Dziękuję, James – szepnęłam.
-Wiesz, że nie pozwoliłbym żeby ktoś cię skrzywdził.
To co powiedział, wywarło na mnie wrażenie. Jego orzechowe oczy wpatrzone we mnie ze zmartwieniem. Potter wyglądaj zupełnie inaczej niż zwykle- nie jak dzieciak, który zabawia się czyimś kosztem, ale jak dorosły mężczyzna, gotowy nawet walczyć by ochronić kogoś kogo k... lubi.
Wybiegłam szybko z przedziału pozostawiając go samego. Nie chciałam tam zostawać, bałam się że jeszcze chwila, a zrobiłabym coś głupiego.
Idąc przez korytarz natknęliśmy się na Petera i Remusa.
-Cześć Łapa ! Lily ! - krzyknął Remus.
Posłałam mu uśmiech, ale nie zatrzymałam się żeby pogadać. Peter wprawdzie próbował mnie zatrzymać, żaby coś mi powiedzieć, ale mruknęłam:
-Nie teraz, Peter...
Syriusz szepnął coś do Remusa i razem szliśmy dalej, szukając dziewczyn. W końcu znalazłyśmy je w jednym przedziale.
April siedziała pogrążona w lekturze, a Lizzy stała przy oknie. Kiedy mnie zobaczyła pisnęła tylko i przytuliła mnie.
-Lily, szukałam cię! Czemu do nas od razu nie przyszłaś ?
-To długa historia... -szepnęłam puszczając ją i opadałam na siedzenie.
-Wszystko w porządku ? -zapytała April.
-Black! Co jej zrobiłeś? -krzyknęła Lizzy.
-Nic ! Uspokój się, El. - mruknął.- Mogę cię prosić na chwilę ?
-Po co ? -zapytała unosząc dumnie brodę.
On jednak złapał ją za rękę i pociągnął za sobą.


-Black, puść mnie ! Co ty sobie myślisz? - warknęła oburzona Lizzy.
On jednak szedł przez korytarz, wciąż trzymając ją za rękę. Lizzy chciała wyrwać się z jego uścisku, kiedy on obrócił ją twarzą do siebie i powiedział :
-Lily została zaatakowana.
-Co?
Syriusz opowiedział jej tyle, ile wie od Potter i od samej Lily. Elizabeth patrzyła mu z niedowierzaniem w oczy.
-Nie rozumiem... Dlaczego?
-Też tego nie rozumiem, ale James nie popuści tego płazem. Prędzej umrze niż nie dowie się o co w tym wszystkim chodzi...
Stali tak chwilę w ciszy, patrząc na siebie wyzywająco. W końcu Lizzy szepnęła :
-Muszę iść, pocieszyć ją jakoś, porozmawiać z nią...
Black złapał ją mocno za nadgarstek i powiedział:
- Lepiej nie... Ona nie chce do tego teraz wracać. Zostaw ją teraz w spokoju.
-Czemu ty zawsze, musisz mi rozkazywać? -zapytała wkurzona Lizzy, ale kąciki jej ust zadrgały.
-Taki to już mój urok.
-Nie podoba mi się... - zaśmiała się.
Syriusz złapał ją za nadgarstki i przygwoździł do ściany. Ich twarze dzieliły milimetry.
-Co ty wyprawiasz ? - zapytała, ale głos jej się urwał.
-Jak zwykle, muszę przejąć inicjatywę.
Ta bliskość... Mogła przyjrzeć się dokładnie jego oczom, ciemnym rzęsom...
-Puść mnie- szepnęła, ale to nie zabrzmiało jak rozkaz, ale jak zachętę.
Black w jednej chwili puścił ją ale i pocałował. Dziewczyna, nie pragnęła go odepchnąć, ani nawet uciec.
Jego dłonie spoczęły na jej talii, ona zatopiła ręce w jego włosach.
Mijały minuty, a oni myśleli tylko o sobie. Byli właściwie do siebie przyklejeni. Lizzy delikatnie przejechała dłonią po jego policzku i szyi. Jego dłonie wędrowały po jej ciele.
Nic więcej nie liczyło się w tej chwili – tylko on i ona.
W końcu odsunęli się od siebie, a lekko zdyszany Black szepnął:
-Tęskniłem, Elizabeth.

***********************************************************************************
Mam nadzieję, że wam się spodoba. W końcu - 13 rozdział :)
Cieszę się, że aż tak daleko zaszłam ( na początku myślałam, że uda mi się napisać tylko kilka rozdziałów a tu - aż 13 już wyszedł). Szkoda, że tak mało komentarzy się pojawia, ale z drugiej strony - cieszę się z tych kilku wiernych osób, które komentują każdy mój wpis - DZIĘKUJĘ !
Poza tym, chciałabym zapytać was o zdanie : o czym mam więcej pisać ? Jaki wątek powinnam rozbudować? Chcecie czytać więcej o samej Lily i Jamesie, może o Lizzy i Syriuszu, o Remusie, może wątek Petera ( który został w tym opowiadaniu trochę pominięty - przepraszam, jeśli komuś jest przykro z tego powodu, chociaż nie wiem czy są takie osoby )... Więc śmiało piszcie !
Pozdrawiam ! : )

6 komentarzy:

  1. ja jestem zdecydowanie za tym żeby było więcej lily i jamesa (jestem uzależniona) ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się! Więcej Lily i Jamesa czekam na jakąś fajną akcję (nie żeby tę były źle czy coś ale myślę że się domyślasz o co mi chodzi;)) ale co do wątku Lizzy i Syriusza... Mmmm fajniutki tak zdecydowanie. Oprócz tego mam taką mała uwagę, kiedy coś opisujesz postaraj się jeszcze bardziej zwrócić uwagę na uczucia które dana osoba czuje, przyrównać je do czegoś, myślę że będzie wtedy jeszcze ciekawiej. Wiem z własnego doświadczenia ;)
    ~Ofelia

    OdpowiedzUsuń
  3. Jasne, obmyślam już kolejny rozdział, w którym na pewno będzie więcej L&J.
    Poza tym, piszę do anonima nade mną - jeśli możesz podpisuj się jakimś imieniem/pseudonimem cokolwiek, chciałabym bardziej poznać moich czytelników :)
    Śle ciepłe pozdrowienia !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok będe sie podpisywać
    ~Patka

    OdpowiedzUsuń
  5. No,nie ma co! Wciągnęłam się i lecę czytać dalej!
    Lilka.

    OdpowiedzUsuń
  6. 43 yr old Developer II Garwood Babonau, hailing from La Prairie enjoys watching movies like "Hamlet, Prince of Denmark" and Calligraphy. Took a trip to Yin Xu and drives a Silverado 2500. czytalem to

    OdpowiedzUsuń