"Zdarzają się sytuacje, w których być rozsądnym znaczy być tchórzem. "
Marie von Ebner-Eschenbach
Pierwszy dzień nauki. Kiedy minęły wszystkie lekcje, z czego najnudniejszą była jak zwykle Historia z Binsem, postanowiłam pójść do biblioteki po kilka książek.
Wyjęłam notatnik i nabazgrałam co mam wypożyczyć:
1." Historia Hogwartu"
2. "Sigil" Austin Osman Spar
3." Liber null " Peter Carroll
Na Historii, Bins czytał im notatki o magii psychologicznej XX w. o jej wyznawcach i sporach, a także Rozłamie Magii, na energetyczną, psychologiczną, duchową i informacyjną. Był to przełom w dziejach magii i moment, w którym część mugoli zaczęła się bardziej magią interesować.
Idąc tak, rozmyślała o tym, gdy nagle usłyszała ciche głosy :
Idąc tak, rozmyślała o tym, gdy nagle usłyszała ciche głosy :
-Jak to zrezygnowała? - syknął ktoś zdenerwowany.
-Nie chce brać w tym udziału...- odpowiedział niższy głos, a moje serce załomotało z przerażenia.
-Nie chce...? ON nie będzie zadowolony. I ty za to zapłacisz !
-Dlaczego ja ? To ona się wycofała, nie ja. Nie mam z tym nic wspólnego.
Usłyszałam jak ta druga osoba kopie w ścianę. Nagle usłyszałam, że ktoś za mną idzie, nie chciałam być "przyłapana na podsłuchiwaniu", a z drugiej strony nie chciałam się ujawnić.
Byłam okropnie zdenerwowana, chciałam zawrócić, gdy nagle jedna z książek wyślizgnęła mi się z rąk.
Pisnęłam cicho i podniosłam pośpiesznie książkę lecz oni wyszli zza ściany.
Serce zupełnie mi stanęło, to był Severus i jakiś inny Ślizgon, którego nie kojarzyłam.
-Na co się gapisz, rudzielcu ?! -zawołał ten Ślizgon.
Snape spojrzał mi w oczy, odwrócił się i szybkim krokiem odszedł.
Tchórz !
Wysoki, ciemny ślizgon, o wyjątkowo paskudnym uśmieszku podszedł bliżej mnie, a ja się cofnęłam.
Tchórz !
Wysoki, ciemny ślizgon, o wyjątkowo paskudnym uśmieszku podszedł bliżej mnie, a ja się cofnęłam.
-Jeżeli piśniesz komuś choćby jedno słówko...
-Nic nie słyszałam...- powiedziałam nienaturalnie wysokim głosem.
-To dobrze, rudzielcu.
Posłał mi groźne spojrzenie i odszedł. Nie chciałam iść w tamtą stronę, zrezygnowałam więc na wypad do biblioteki.
Gdy znalazłam się w pokoju wspólnym Gryfonów, opadłam na fotel przy kominku i odetchnęłam. W pokoju było mnóstwo uczniów, Lizzy i April ślęczały nad pracą domową, a Olivia rozmawiała z jakimś chudym chłopakiem. Poza tym w kącie siedzieli Huncwoci zabawiając grupkę uczniów jakimiś historiami, na co wszyscy odpowiadali śmiechem i wlepiali w nich gały, jakby Huncwoci byli bohaterami szkoły.
Irytowali mnie, każdy z osobna, najbardziej jednak Potter i Black. Glizdogon był cichy i dość nierozgarnięty, ale pomagał im, tak samo z resztą jak Lupin. Myślałam, że chociaż on jest normalny i mimo że nigdy się ze mnie nie śmiał, zawsze był ich kompanem, gotowym do różnorakich psikusów.
Nagle podszedł do mnie Alan Sword, niski czwartoklasista.
-Hej Lily ! Jak minęły wakacje?- zapytał i posłał mi bardzo przyjemny i przyjazny uśmiech.
-Całkiem nieźle, Alan. Co prawda siedziałam w domu całe wakacje, ale było miło. - kłamałam jak z nut, wcale nie było miło, Petunia uprzykrzała mi każdą minutę wolnego czasu, ale postanowiłam ominąć ten fakt.
-U mnie za to był kocioł. Rodzice całe wakacje mieli zawalone, coraz więcej zanotowano w te wakacje przestępstw, choćby zdemolowanie tego sklepu na Pokątnej...
-Czytałam o tym w Proroku! Odnaleźli sprawcę?
Alan opadł ciężko na fotel obok i odparł:
-Niestety nie. Chociaż podejrzewają, że to sprawka...-tu ściszył głos- Śmierciożerców.
Zmarszczyłam lekko brwi, a jego oczy były pełne strachu.
-To oni, jestem pewny, Ministerstwo jest ślepe. Jest ich coraz więcej, działają w różnych krajach jednocześnie.
-A to prawda... o nim ?
Nagle ktoś wpadł na miejsce obok mnie i Alana, po czym zawołał:
-Zdradzasz mnie, Evans.
Zrobiłam się cała czerwona, gdyż wszyscy od razu spojrzeli na mnie i na Alana, po czym zaczęli szeptać.
-Zdradzałabym cię, gdybym z tobą była, Potter. Poza tym, rozmawiam z kolegą, więc jak możesz, wynoś się ze swoim wielkim łbem gdzie indziej.
Potter napuszył się i sam poczerwieniał lekko, lecz od razu zreflektował się.
Potter napuszył się i sam poczerwieniał lekko, lecz od razu zreflektował się.
-Lilka, nie mówisz chyba...
-Nie mów tak do mnie ! - warknęłam przerywając mu i sama wstałam.
-Przepraszam Alan. W takich warunkach - tu spojrzałam na Pottera, któremu oczy lśniły z triumfu- nie da się rozmawiać.
-Może umówimy się na spacer? - zapytał i sam posłał mi uśmiech.
Potterowi zrzedła mina, a ja przechyliłam lekko głowę i powiedziałam:
-Z przyjemnością !
**********************************************************************************
Już drugi rozdział, zaskakujące jest to jak łatwo mi się to pisze.
Dziękuję za te kilka komentarzy i przepraszam, że nie ustawiłam wcześniej opcji o anonimowych komentarzach, przez co niektórzy nie mogli skomentować moich rozdziałów.
Ustawiłam to i mam nadzieję, że teraz będziecie więcej udzielać się na temat tego opowiadania.
Convaile !
**********************************************************************************
Już drugi rozdział, zaskakujące jest to jak łatwo mi się to pisze.
Dziękuję za te kilka komentarzy i przepraszam, że nie ustawiłam wcześniej opcji o anonimowych komentarzach, przez co niektórzy nie mogli skomentować moich rozdziałów.
Ustawiłam to i mam nadzieję, że teraz będziecie więcej udzielać się na temat tego opowiadania.
Convaile !
Świetny blog! Pisz dalej! Uwielbiam Cię! <3
OdpowiedzUsuńPazdrowionka od fanki ^^