niedziela, 13 stycznia 2013

Rozdział 8 " Dumbledore zapowiada "

Następnego dnia zbudziłam się bardzo późno, Lizzy nalegała żebym poszła z nią na śniadanie, a ja mimo że byłam bardzo zmęczona, zgodziłam się.
Gdy weszłyśmy do Wielkiej Sali, zauważyłyśmy, że śniadanie się już zaczęło... Nawet dawno.
Usiadłyśmy pośpiesznie przy stole obok April i Olivii.
-Podobno Dumbledore ma coś ogłosić...
Zdziwiona spojrzałam na dyrektora. Minę miał weselszą, a na jego już nie młodej twarzy, widziała promień energii.
Rozejrzałam się dookoła szukając Huncwotów. Siedzieli na końcu stołu i rozmawiali pochyleni, niemalże stykając się nosami. Nie było z nimi Remusa, co mnie bardzo zaniepokoiło.
-Coś nie tak? -zapytała Lizzy.
Huncwoci podnieśli głowy i popatrzyli na mnie, a ja poczułam, że właśnie o mnie rozmawiali. Znów poczęli rozmawiać ze sobą. Ręka Pottera, zamiast jak zwykle do włosów, potarła energicznie czoło.
Odwróciłam się od nich.
-Coś cię trapi... - bardziej stwierdziła, niż zapytała Olivia.
Pisała sobie właśnie markerem na ręce " napisać esej dla McGonagall" i " napisać list do Nariss" - to jej młodsza siostra.
-Nie ważne... - zajęłam się kubkiem herbaty.
Dyrektor wstał i poprosił o ciszę. Jego postać jak zwykle wzbudzała podziw i szacunek.
-Drodzy uczniowie ! - zawołał.- Mam przyjemność ogłosić, że w tym roku w naszej szkole odbędzie się Zimowy Bal !
Wszyscy poczęli szeptać między sobą: coś nowego, czegoś takiego dyrektor nigdy nie organizował.
-Jego organizatorem, jest pani Matylda Hoffset, którą chciałbym teraz  oficjalnie przedstawić i powitać ! Pani Matylda przyleciała ze Szkoły Magii w Szwecji ! - wskazał na wysoką, pulchną kobietę, która wstała i pomachała wszystkim. - Zaproponowała zorganizowanie Zimowego Balu, który jest tradycją jej szkoły. Mam nadzieję, że tą wiadomość przyjęliście z entuzjazmem. Więcej szczegółów dowiecie się od opiekunów swoich domów.
Po tej informacji usiadł i począł rozmawiać z McGonagall. Większość uczniów wychodziła z Wielkiej Sali, ja z resztą też nie miałam ochoty już na jedzenie, więc podążyłam ku wyjściu. Przede mną szedł Potter, Syriusz i Peter.
-Dobra, to my idziemy do dormitorium, ty idź do Pomfrey- powiedział cicho Syriusz i razem z Peterem skręcili w lewo.
Podbiegłam za Potterem, który najwidoczniej zmierzał do Skrzydła Szpitalnego.
-Jak Remus?
Chłopak ignorował mnie.
-Wolisz udawać, że nic nie widziałam, Potter?
-Nie interesuj się, Evans.
-A jednak się interesuję. Co z nim?
-Czuję się lepiej.
-Dziwne, ale ci nie wierzę...
-Czemu jesteś taka uparta ! - zawołał.
Staliśmy na przeciwko siebie.
-W końcu zrozumiałeś jak to jest jak ktoś  ci się  uprzykrza ! - warknęła.
-Zrozum Evans, to są nasze sprawy i... będzie o wiele bezpieczniej jeśli po prostu dasz temu spokój.
-Bezpieczniej? Potter, co wy wyprawiacie!?
Chłopak pokręcił tylko głową.
-Dobrze - fuknęłam i zdenerwowana odeszłam.
-Evans!
-Co?  - odwróciłam się do niego.
Ręce w kieszeni, rozchylona koszula i krawat założony byle jak. Oto cały Potter.
Uśmiechnął się tylko szelmowsko i potargał włosy.
-Pójdziesz ze mną na ten bal?
-Śnisz ! - krzyknęłam i uciekłam wściekła jak najdalej od niego.

Lekcje mijały wyjątkowo powoli i każdy nie mógł się doczekać, kiedy się skończą i będzie można pójść do Wieży Gryffindoru, gdzie McGonagall ma udzielić nam więcej informacji o balu.
-Ja to się nawet nie wybieram... - powiedziała nagle Olivia, gdy przesadzałyśmy Bulwę Trójgłową.
-Czemu ? -zapytała Lizzy.
-Ja i bal? Ja i sukienka? Ja i chłopak? - powiedziawszy to zaczęła się głośno śmiać, tak że pani Sprout pokiwała jej z odległości palcem.
-Wcale nie potrzebni są nam do tego chłopaki. Szczerze mówiąc, zamierzam iść sama - powiedziałam.
-Sama ? Może Nick cię zaprosi ? - zaczęła chichotać April, a bulwa wyślizgnęła jej się z rąk i poturlała przez stół i upadła obok Blacka.
Syriusz podniósł ją i szepnął :Wingardium Leviosa . Bulwa leciała powoli do April, ale w tym momencie profesor Sprout to zobaczyła, krzyknęła na Blacka, bulwa wpadła do miski z jakąś ciemną mazią i rozpryskała się na mnie i dziewczyny.
-BLACK! - krzyknęłyśmy wszystkie na raz i poczęłyśmy rzucać w niego ziemią z doniczek.
-Spokojnie, drogie panie ! - zawołał Black robiąc uniki.
Potem zaczął sam wa nas rzucać, dołączył do niego Potter.
-SPOKÓJ- krzyczała Sprout.
Wtedy Lizzy rzuciła w niego błotem, które uderzyło w jego jasną koszulę. Chłopak wziął do ręki garść błota z dna doniczki i podszedł pod nas.
Profesor Sprout zrobiła się czerwona jak burak, cały czas coś krzyczała. Lizzy zaczęła się głośno śmiać, co mi bardzo odpowiadało - tak dawno nie słyszałam jej śmiechu.
Black tym czasem, cały ubrudzony podchodził do Lizzy.
-Droga Elizabeth...
-O-o - zaśmiała się Lizzy.
On robił krok w przód ona w tył.
Nagle Black złapał ją i z całej siły przytulił wycierając tym samym w nią całe błoto.
-Jak ja cię lubię, droga Lizzy...
-Nieeee! Puść mnie ! - krzyczała.
Skończyło się tak, że byli cali w błocie, profesor Sprout odjęła dla Gryffindoru po 30 punktów za każdą osobę, która rzucała błotem i kazała nam zostać by posprzątać Szklarnię.
Mimo, że byliśmy cali w błocie i musieliśmy bez pomocy czarów sprzątać, świetnie się bawiliśmy.
Irytował mnie tylko Potter, ale starałam się na niego nie patrzeć.
Na koniec pracy, Potter mył podłogę, a miałam przenieść doniczki. Idąc poślizgnęłam się i poleciałam na niego, a on mnie przytrzymał.
-Zawsze wiedziałem, że na mnie lecisz, Evans.
 -Puść mnie!
-Oj Rogacz, Rogacz... - mruknął Syriusz przechodząc obok nas.
-To co z tym balem?
Jego ręce były silne, nie wiem jak takie chucherko mogło mnie przytrzymać. Postawił mnie w pionie a ja spojrzałam na niego. Nie znosiłam tego iż jestem taka mała, patrzył na mnie jak zwykle " z góry".
Dopiero potem zorientowałam się, że wciąż trzyma mnie za rękę. Przysunęłam się jeszcze bliżej, wyrwałam rękę z jego uścisku i złapałam za krawat, tak by jego twarz była bliżej mnie i nie mógł patrzeć na mnie tak wyniośle. Chłopak zaśmiał się i chciał już coś powiedzieć, gdy szepnęłam:
-Bal z tobą, byłby największą... największą... porażką w moim życiu- odsunęłam się od niego i śmiejąc się zaczęłam zbierać doniczki.

Wieczorem McGonagall odwiedziła Pokój Wspólny Gryfonów i powiedziała donośny głosem:
-20 grudnia o godzinie 20 odbędzie się Bal Zimowy. Możecie przyjść sami lub osobno, na balu pojawi się zespół The Black Magic i sporo gości z Ministerstwa oraz innych szkół. Wymagane eleganckie stroje.
To tyle co mam wam do powiedzenia !
Wyszła pośpiesznie. Od razu po tym podszedł do mnie nieznany mi nieco wyższy ode mnie blondyn.
-Hej Lily. Może poszłabyś ze mną na ten bal?
-Przepraszam, ale idę sama.
Chłopak odszedł ze spuszczoną głową.
-Ty to na poważnie mówiłaś? - krzyknęła Olivia.
-Całkiem poważnie! Zero chłopców na tym balu !
***********************************************************************************
400 odwiedzeń, a wciąż tak mało komentarzy. Czekam na coś więcej !

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne to jest. Jakoś nigdy nie czytam opowiadań o tym pokoleniu, ale chyba w Twoim przypadku zacznę. Możesz mnie informować w komentarzach na blogu storyoftatiablack.blogspot.com o nowych rozdziałach?
    Pozdrawiam, Mais.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo za opinie.
    Oczywiście, nie ma sprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra cZekam na dalszą część
    ~Ofelia

    OdpowiedzUsuń