Noc.
Jezioro.
Ludzie niosący mnie.
Znam to...
Obudziłam się po kolejnym bardzo dziwnym i strasznym śnie. Czego chcieli ode mnie ci ludzie ? Dlaczego mnie nieśli? I te jęki...
Wstałam i podeszłam po okno. Usłyszawszy ciche stukanie, zobaczyłam moją brązową sówkę Rivię. Wleciała i cicho pohukując sfrunęła na stół. Odwiązałam list z jej nóżek i zaczęłam go czytać.
Droga Lily,
Nie wiesz jak bardzo się o ciebie martwimy. Dawno do nas nie pisałaś...
Czytaliśmy z jednej z tych waszych czarodziejskich gazet, o tych wszystkich napadach, o morderstwach, o... Śmierciożercach i Sama-Wiesz-Kim.
To wszystko jest bardzo podejrzane, na dodatek dowiedzieliśmy się ostatnio, że Śmierciożercy zaatakowali Hogsmeade.
Boimy się o ciebie, odpisz jak najprędzej !
Rodzice
Zaatakowali Hogsmeade? Czemu nikt z nas o tym nie wie?
Chciałam odpisać od razu, ale bałam się, że obudzę dziewczyny, więc zeszłam na dół do Pokoju Wspólnego. Usiadłam przy kominku i zaczęłam pisać
Kochani,
Nie musicie się o mnie martwić. W Hogwarcie jestem zupełnie bezpieczna.
Co do ataku na Hogsmeade, nic o nim nie słyszałam, ale wybadam sytuację.
W szkole w porządku, czuję że już przyzwyczajam się do wstawania bardzo rano.
Poza tym wszystko po staremu.
Kocham was,
Lily
Patrzyłam na list. Był krótki, ale nie wiedziałam co więcej mogę napisać.
Odłożyłam kartkę i przyglądałam się płomieniom z kominka. Nagle usłyszałam hałas. Do Pokoju, przez portret weszli... nie kto inny jak Huncwoci.
Na początku Syriusz, potem James przytrzymujący Remusa, który był blady i podrapany, za nimi człapał przerażony Peter.
Kiedy mnie zobaczyli, każdy po kolei stanęli jak wryci. Tylko Remus wydawał się zbyt wykończony, żeby cokolwiek zauważyć lub by się przejmować.
-Remus ! - pisnęłam kiedy ten upadł na ziemię.
Podbiegłam do nich, Potter schylił się by go podnieść. Nasze oczy się spotkały.
-Co się stało ? - szepnęłam.
Nikt jednak nie odpowiedział mi. Patrzyli na mnie tylko zdenerwowani.
Potter poniósł Remusa do dormitorium. Pobiegłam za nim.
-Co się stało?! - powtórzyłam trochę głośniej.
Na czole Pottera pojawiło się kilka zmarszczek. Położył Remusa na łóżku, zdjął z niego bluzę i przykrył go kołdrą. Potem odwrócił się do mnie.
-Nie mogę ci powiedzieć... - powiedział szczerze, co mnie zdziwiło.
-Czemu nie możesz?- zapytałam.
Odwrócił wzrok i oparł się o ścianę.
-Bo to tajemnica. Żaden z nas ci nie powie.
-Potter! - warknęłam. - Co się tu dzieje?
Spojrzał na mnie, a ja usiadłam na łóżku Remusa i powiedziałam:
-On jest ranny.
-To tylko zadrapania- mruknął Potter.
-Zostaną blizny. Chyba, że... - Potter wstał i uniósł brwi.
Wydawał się także być bardzo zmęczony, obolały... Sam miał na szyi kilka zadrapań.
Wybiegłam szybko z ich pokoju i po chwili wróciłam z fiolką. Podeszłam do Remusa, namoczyłam szmatkę eliksirem i poczęłam wycierać jego rany.Na naszych oczach widać było, że eliksir działa- rany od razu znikały.
Potter kucnął obok łóżka i przyglądał się temu.
-Czemu o tym nie pomyślałem wcześniej ! - mruknął.
-Wcześniej?
Chłopak zmieszał się, musiał powiedzieć coś za dużo.
-Nie podoba mi się to co robicie, Potter. Spójrz na Remusa, musicie pójść z nim do Skrzydła.
Potter oparł głowę o łóżko. Podniósł się potem i spojrzał na mnie.
-Dlaczego to robisz?
- Robię co?
-Pomagasz nam?
-Nie wiem, może dlatego, że żal mi Remusa.
Cisza... Zastanawiałam się przez chwilę gdzie jest Syriusz i Peter, w końcu to jest też ich dormitorium.
Podsunęłam się pod niego i szepnęłam:
-Daj, wytrę też twoje...
Chłopak zdziwił się , ale nie bronił się przed tym. Przyglądał mi się, a ja namoczyłam szmatkę i lekko dotknęłam jego ran na szyi.
Skrzywił się , ale nic nie powiedział. Powoli zadrapania znikały, w końcu nie było nic do roboty, więc odsunęłam się od niego. Wstałam pośpiesznie speszona jego wzrokiem i chciałam już wyjść, kiedy złapał mnie za rękę i powiedział :
-Dziękuję, Lily.
Kiwnęłam głową i wyszłam.
Powalasz mnie tymi rozdziałami! Normalnie się uzależniłam!Pisz dalej ...
OdpowiedzUsuń~Ofelia
Żądam dłuższych notek!Nie mogłam się oderwać!
OdpowiedzUsuńBłagam,wyłącz weryfikację!
Lilka.