poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 3 "Rozmowa z Remusem"


Kolejny dzień szkoły, siedzieliśmy w ponurych lochach i ślęczeliśmy nad wyjątkowo trudnym Eliksirem Odmładzającym.Działał on jednak tylko na rośliny, po podlaniu tym eliksirem przymierającego kwiatka on miał stać się małym rozkwitającym kwiatuszkiem.
Moją głowę zaprzątało jednak  coś innego- rozmowa Severusa z tajemniczym Ślizgonem. Nie powiem, to wydarzenie wolałabym wymazać z pamięci, często gdy przechodzę przez korytarz Ślizgon łypie na mnie groźnie, jakby miał powiedzieć : " co się gapisz ? ". Nie poznałam jeszcze jego imienia, ale postanowiłam, że to wybadam. Zapytam Olivii, ona zna wszystkich.
Ale oprócz tego, CZYJĄ rozmowę usłyszałam, ważne jest to CO usłyszałam. A była to dziwna i tajemnicza wymiana zdań. Można to interpretować na różne sposoby, ale z tonu głosu owego Ślizgona, nie wnioskowałabym, że rozmawiają o dziewczynie, która zrezygnowała z imprezy. W tym kryło się coś więcej i miałam niejasne wrażenie, że chodzi o ... niego.
Potter cały czas mówi o tym, że Snape należy do Śmierciożerców, ja wolę w to nie wierzyć. Ale co jeśli... ma rację?
-Lily ! - pisnęła Lizzy.
Rozejrzałam się nie wiedząc, o co jej chodzi. Okazało się, że przez przypadek zamiast trzech kropli soku z Achilli, do eliksiru nalałam pół buteleczki.
Wywar zrobił się szary, potem niebieski i zaczął bulgotać. Spienił się i wylał na stół.
Slughorn podszedł do nas i mruknął:
-Panno Evans ! Jak to się stało ?
-Myślę, że dodałam zbyt dużo...
-...soku z Achilli- do kończył za mnie.- To nic, Lily, to nic. Sprzątnij kociołek i stół, bo utrudniasz pracę pannie Rogger.
-Oczywiście, profesorze- odpowiedziałam pośpiesznie.
Lizzy uśmiechnęła się do mnie i powiedziała :
-No cóż, pani perfekcyjnej coś w końcu nie wyszło !
Kiedy wzięłam kociołek i buteleczki z rożnymi składnikami, podszedł do mnie Potter.
-Może pomóc?-zaproponował.
-Nie dziękuję, poradzę sobie - warknęłam.
Nagle któraś z buteleczek wyleciała mi z rąk, lecz Potter złapał ją szybko.
-Widzę... Powiedz Evans...
-Nie !
Zaśmiał się i wziął ode mnie kociołek, a ja odstawiłam składniki i wkurzona usiadłam przy stoliku. Patrzyłam jak Lizzy kończy swój eliksir.
-O czym tak myślałaś ? -zapytała.
-Nie o czym, a o kim ! - mruknęłam.- To długa historia...
-Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć.
-Wiem, Lizzy, wiem. Nie mam ochoty jednak teraz o tym mówić.
Zabrzmiał dzwonek i wyszliśmy z klasy. Po drodze dopadła nas Olivia, która zrezygnowała z eliksirów.
-Co tam słychać?
Lizzy krótko opowiedziała jej o eliksirach i narzekała na starego Slughorna.
-Ślimak wydaje przyjęcie w tą sobotę - powiedziała.
Tylko ja i April byłyśmy zapraszane, rodzina Olivii i Lizzy najwidoczniej nie była tak atrakcyjna dla Slughorna, żeby którąś z nich zaprosić.Nienawidziłam tych spotkań, dziwna atmosfera i ciągłe pytania. Nie wiedziałam, dlaczego Slughorn ją tak lubi. Nie miałam nikogo wpływowego w rodzinie,  więc czym się tak na to zasłużyłam.
Niechcący wpadłam na kogoś, mijając posąg Starej Wiedźmy.
Chłopak odwrócił się, a serce mi zamarło - to Nick.
-Przepraszam... Co słychać Lily ?
Dziewczyny mruknęły coś zachęcającego i uciekły. Przeczesałam swoje rude włosy i odpowiedziałam:
-W porządku...
Zmieszałam się, nie wiedząc do dodać.On jednak uśmiechnął się do niej uroczo.
-Może poszłabyś ze mną na spacer wieczorem ?
-Oczywiście...Och, nie... Nie mogę dzisiaj. Akurat jestem zajęta.
-Och...to...to ja już pójdę, mam Zaklęcia...
Odszedł. Lily uderzyła się w czoło - pomyślał, że albo gram nieprzystępną albo po prostu mam kogoś !
-Czółko nie boli ? - ktoś szepnął mi do ucha, a ja aż podskoczyłam.
To był Black. Za nim stał Remus, dwóch kompanów im gdzieś wywiało.
-Nie, moje czółko ma się w najlepszym porządku. Spójrz na swoje.
-Lily, Lily, Lily... Ty to musisz zawsze jakoś się odgryźć... - zaśmiał się Syriusz ukazując mi rząd swych białych prostych zębów.
-Jeśli nie będziesz mnie gryźć, nie będę się odgryzać.
Zbiłam go z tropu, więc odwrócił się i odszedł. Remus jednak został.
-On tylko żartuje.
-Chce mi robić na złość.
-Nie przejmuj się - powiedział, ja zaczęłam iść a on ze mną.
-Mu naprawdę na tobie zależy- mruknął jakby do siebie.
-Komu? - zapytałam zaskoczona, cały czas myślałam jeszcze o Blacku.
-Jeszcze się pytasz? Dla Jamesa !
-Nie wspominaj mi o tym zarozumialcu. Nigdy mu nie wybaczę tych wszystkich złośliwości wobec mnie i wobec innych. Gdyby nie on, może nie straciłabym przyjaciela - to przeszło mi jakoś dziwnie przez gardło choć wiedziałam, że to nie do końca prawda.
-Doprawdy ? Myślisz, że Snape nie ujawniłby potem swojego prawdziwego oblicza ?
-Znam... a może znałam prawdziwe oblicze Severusa, wiem jaki on był.
Remus zachmurzył się.
-Był. Masz rację - był.Nie ważne jakimi ludźmi byliśmy lub będziemy. Ważne jacy  jesteśmy...
Powiedziawszy to odszedł pozostawiając mnie zupełnie zaskoczoną.

1 komentarz: