wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 9 " Pełnia księżyca cz.1 "

Mijały tygodnie, rozpoczął się grudzień, a w szkole zapanowało dość dziwne napięcie oczekiwania na  Zimowy Bal. Profesor Hoffset rozgościła się w naszym zamku i często odwiedzała różne klasy na lekcjach. Tak naprawdę nikt nie wiedział co ona robi w Hogwarcie, wszyscy podejrzewali, że jest po prostu w odwiedzinach, lecz pamiętnego ranka 18 grudnia, kiedy przeglądałam "Proroka Codziennego " zauważyłam artykuł :
Ucieczka szwedzkiej nauczycielki
Matylda Hoffset, nauczycielka mugoloznawstwa 
uciekła z Szwedzkiej Szkoły Magii i Czarodziejstwa 
i schroniła się w Hogwarcie. Albus Dumbledore, dyrektor szkoły,
nie chciał udzielić żadnej informacji na temat podejrzanej ucieczki
pani Hoffset. Dziennikarze Proroka po kilku tygodniach śledztwa 
dowiedzieli się, że sprawką rzucenia pracy
 i wyjazdu z kraju nauczycielki są niejacy Śmierciożercy. 
Nikt nie udowodnił im popełnienia żadnego wykroczenia, 
ale znajomi i byli uczniowie pani Hoffset twierdzą, że Śmierciożercy
nękali ją przez poprzedni rok szkolny listami z pogróżkami, a w końcu również
próbowali zatruć nauczycielkę mugoloznawstwa, silną trucizną wlaną do soku.
Przyjaciółka Dumbledore'a pozostanie przez jakiś czas w Hogwarcie,
jako gość, gdyż Dumbledore nie jest w stanie zapewnić jej żadnej pracy.

 Zwróciłam wzrok na nauczycieli, pani Hoffset nie było wśród nich. Czyżby przeczytała artykuł i postanowiła uciec? 
Biedna kobieta, jeśli to co piszą w "Proroku" to prawda, jej życie jest w poważnym niebezpieczeństwie, a teraz wszyscy na pewno dowiedzieli się gdzie przebywa, przez co będzie musiała pewnie znów uciekać.
Kto pisze te artykuły dla "Proroka"? Jak można tak skrzywdzić czarodzieja?
Chciałam ze złości pognieść gazetę, kiedy zauważyłam małą wzmiankę o śmierci jakiejś mugolki. Przeczytałam ją dwa razy i zakryłam ręką usta w niemym przerażeniu. 
Kobieta miała dwie córki i męża, wszyscy zginęli w nieznanych okolicznościach... Co mnie jeszcze przeraziło? To, że mieszkali zaledwie dwa domy dalej od moich rodziców.
Pani Evelyn Lower... Znałam ją, bawiłam się kiedyś z jej córką  Veronicą. Muszę napisać list do rodziców.
Koniecznie. Wstałam i nie mówiąc nic nikomu wybiegłam pośpiesznie z Wielkiej Sali. 

Po 15 minutach miałam napisany list:
Kochani,
Przepraszam, że dawno nie pisałam, byłam trochę zajęta, przez co czuję się winna. Czytałam w gazecie o pani Lower. Bardzo mi przykro z tego powodu, z drugiej strony jestem okropnie przerażona i martwię się o was. Wiem, że to sprawka Śmierciożerców.
Proszę pilnujcie się nawzajem i pilnujcie Petunii. Nikt nie jest teraz bezpieczny.
Wasza Lily

Poszłam do Sowiarni i przywołałam Rivię. Dałam jej liścik i szepnęłam:
-Leć, dostarcz im to jak najszybciej potrafisz...
Dzień minął bardzo szybko, mieliśmy Transmutację i dwie godziny eliksirów. Potem Bins i Obrona Przed Czarną Magią, gdzie doskonaliliśmy zaklęcia niewerbalne.
Wieczorem, gdy Olivia i April zajęte były lekcjami, a Lizzy gdzieś zniknęła, ja poszłam zmęczona spać. 
Wstałam jednak po północy, bardzo zła na siebie... Wiedząc, że już nie zasnę, wstałam i ubrałam się bardzo ciepło, gdyż na dworze panował ziąb. Wiedziałam, że to ryzykowane, ale poszłam na nocny spacer.
Skradałam się cicho po korytarzach i gdy udało mi się w końcu opuścić mury zamku, odetchnęłam z ulgą. Nie wiem co we mnie wstąpiło, czułam wtedy, że mogę wszytko. Przeszłam się po błoniach, potem jednak spojrzałam na jezioro i oczarowana podeszłam pod brzeg.
Tafla wody odbijała księżyc w pełni, który jaśniał bladym światłem na nocnym niebie. Czułam się jak w bajce. Wzięłam do ręki różdżkę i  poczęłam robić kulki z wody, po czym rzucałam nimi w jezioro.
Nagle usłyszałam głośny ryk ze strony lasu. Przerażona podskoczyłam nie wiedząc, co robić.
To coś, co wydało ten ryk, musiało być niedaleko, gdyż wydawał mi się to głośny odgłos. Wstałam, usłyszawszy to ponownie.
Adrenalina skoczyła, a ja zobaczyłam wilkołaka wybiegającego z lasu. Stanęłam jak wryta, wstrzymałam oddech, a wilkołak zauważył mnie.
Nie miałam siły podnieść ręki, nie wiedziałam jak się ruszyć. On nie biegł w moją stronę, ale skomlał cicho i podchodził powoli. 
Lily, myśl...
Nie mogłam. Ciemne ślepia wpatrzone z ciekawością na mnie, sprawiały że nie potrafiłam się poruszyć. Nagle wilkołak, rozprostował się lekko i ryknął z całej siły. 
Wiele rzeczy zaczęło się dziać jednocześnie, zauważyłam kilka postaci wybiegających z lasu kątem oka, ale to co zwróciło mą uwagę, to wilkołak, który zaczął biec w moją stronę.
Zaczęłam się cofać i w przerażeniu upadłam. 
Nie... nie !
Podniosłam różdżkę, ale w tym momencie on dopadł mnie i ugryzł mnie z całej siły w rękę.
Krzyknęłam z bólu, a przerażające bydle, szykowało się do kolejnego ataku. Poczułam krew, a ból pulsował okropnie.
Myślałam, że już po mnie. Że mnie rozszarpie. Wtedy jednak, jakiś pies skoczył i ugryzł go w ramię.
Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Odpływałam.
Krew, wszędzie krew. Wilkołak odbiegł gdzieś za czarnym psem. Usłyszałam odgłos... kopyt.
Ale nic nie widziałam. Tylko ciemność.
A głowie chodziło mi tylko : czy ja umieram ?
-Lily...- czyjś szept obok mnie. 
- Lily  ! - ktoś krzyczał.- Nie ! 
Nie...

**********************************************************************************
Jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Piszę i piszę, nie mogę skończyć. Ten rozdział miał tyle wersji, pozostałam jednak przy pierwszej. Mam nadzieję, że wam się podoba.
Druga część już niebawem !

8 komentarzy:

  1. Proszę dodasz jeszcze dziś kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  2. nominuję Cię do Liebster Award, szczegóły na www.bittersweet-spell.bloog.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego nie daałaś następnego rozdziału.?? Zawsze dawalaś codziennie..

    OdpowiedzUsuń
  4. Błagam dodaj ten rozdział, bo jestem uzależniona... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam, miałam dużo roboty w tym tygodniu. Dzisiaj dodam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW!
    Lecę czytać dalej!
    Lilka.

    OdpowiedzUsuń